Levi z niemałą
złością musiał wstać o brzasku, przecież nikt nie przypilnuje tych idiotów, w
szczególności tego dzieciaka Erena. Cholera. Jak ona spojrzy temu dzieciakowi w
oczy? Przespał się z jego przyrodnią siostrą? Dziewczyną? Obrońcą? Stalkerem? Sam
nie wiedział jak ta relacja przebiegała. Powinien wybrać sobie Hanji, chociaż
pewnie ona zostałaby do rana i zechciała przekonać go do szaleńczego planu
wyprawy za mury…
Niestety musiał się
ubrać i zejść na dół, ciekawe czy ktoś po dość ciekawym wieczorze, a dla
niektórych również nocy miał siłę i chęci wstać i zrobić mu herbatę. Niestety wchodząc
do kuchni trafił na źródło swoich małych problemów i kogo by innego, Erena. Brunet
jak tylko go dostrzegł stanął na baczność, a jego ręka zapewne miała za chwilę
wykonać ten bezsensowny dla kaprala i szybki ruch w stronę piersi, zignorował
go. Spojrzał przelotnie na Mikasę i usiadł, za chwilę i tak dostał herbatę.
Niektórzy mogliby
się wykłócać co do napoju, który pije kapral, przecież to nie była herbata,
tylko zwyczajny napar. Wszyscy zwiadowcy wiedzieli jednak, że napoju kaprala
lepiej nie nazywać naparem, ani niczym innym, to herbata i koniec.
Levi cały dzień
ignorował Mikasę i Erena, z resztą tak jak zawsze, tylko dziś zwracał na to
uwagę, co raczej było odwrotnym skutkiem do zamierzonego. Jednak unikanie
konfrontacji na nic się zdało. Całkowicie zapomniał o wieczornych ćwiczeniach
Mikasy i spotkał ją na korytarzu. Dziewczyna patrzyła się na niego nie
zmieniając wyrazu twarzy. Kapral i młoda zwiadowczyni nadal na siebie patrząc
skinęli głowami na znak porozumienia.
To co jest w
korpusie zwiadowców, pozostaje w korpusie, a alkohol nie jest niczym dobrym. _______________________________________________________________Dobra to ta druga część, jak ktoś się spodziewał (albo wgl czytał) czegoś długiego i takiego WOW to chyba się zawiódł. Miał być one shot ale 'ktoś' mnie prosił o two shot to ma ^^ ~Fryzja (i nie napisała tego co miała - Lost Centaury - co ja z tobą mam)