-Niesubordynacja względem dowódcy karana jest śmiercią!- wykrzyczał Erwin, bezskutecznie próbując wyciągnąć Mikasę z jej pokoju.
-Mogę umierać, nawet zaraz...
Erwin westchnął i z politowaniem spojrzał na zgromadzonych wokół niego przyjaciół Mikasy. Na ich twarzach malował się ból. Ból za osoba, ktora im umarła. Nie miał dla tych dzieciaków dobrych wieści. Musiał trzymać się przepisów, nawet jeśliby oznaczało to stracenie jednego z najlepszych zwiadowców w historii.
-Przykro mi- zwrócił się w kierunku Erena- Jej zachowanie nie pozostawia mi wyboru. Egzekucja nastąpi o godzinie dziewiętnastej na placu głównym. Jeszcze raz, przykro mi.
Erwin położył rękę na ramieniu Erena i odszedł w kierunku swojej kwatery, zostawiając resztę w totalnym osłupieniu. Nikt nie śmiał się odezwać, ani ruszyć.
-Mikasa.... - zaczął Jean, jednak nie miał siły skończyć. Jego oczy wypełniły sie łzami.- Mikasa... Proszę
-To nic nie da - odezwał się Connie, po czym skierował sie w kierunku pokoi zajmowanych przez zwiadowców.
- Jak śmiesz zostawiać Mikasę? Jak śmiesz odwrac sie od niej?- Jean podszedł do niego i złapał go za kurtkę, po czym przycisnął do ściany.- Możesz przewidzieć jakie to odniesie skutki, kiedy... Kiedy... Mikasy nie bedzie w oddziale zwiadowców. Co stanie sie z ludzkością, kiedy stracimy jednego z najlepszych żołnierzy?- wykrzyczał Jean prosto w twarz Conniego.
- Jean, uspokuj się- powiedzial Eren glosem wyprutym z emocji. - Musimy pomyśleć jak wyciagnąć Mikasę z pokoju i odwlec egzekucję.
***
- Mikasa ma kłopoty- wykrzyczał Eren dosłownie wpadajac do pokoju Leviego
To co zobaczyl Eren, totalnie go zaskoczylo. Zawsze silny i opanowany kapral... teraz, płakał? Chłopak nie sądził że kiedyś może ujrzeć taki obrazek. Kapral siadział na swoim idealnie pościelonym łóżku, a głowę miał spuszczoną w dół. Z jego brody w równym rytmie na podłogę spadały łzy. Ten widok był tak niecodzienny, że aż nierealny.
-Kapralu?- z zaniepokojeniem powiedział Eren- Wszystko w porządku?
Zero odzewu.
Eren nie wiedział co stało się z kapralem, lecz nie po to tutaj przyszedł.
-Potrzebujemy pańskiej pomocy. Mikasa jej potrzebuje- zaczął asekuracyjnie Eren.
Na dźewięk imienia dziewczyny głowa Levi'ego drgnęła. Rękawem otarł twarz z łez i spojrzał na chłopaka. W oczach kaprala było widać ogromny ból.
-Na Mikasie zostanie przeprowadzona egzekucja dzisiaj wieczorem na placu głównym. Erwin podjął tę decyzję, ponieważ Mikasa nie stawia się na żadne treningi ani zgromadzenia. Najprawdopodobniej zostanie powiesz..
-Dosyć!- wykrzyczał Levi w przepływie furii- Wynoś się, natychmiast.
-Ale Kapralu nie możemy zostawić tak Mikasy. Nie możemy pozwolić jej umrzeć.
-Jeśli nie chcesz wyjść, to ja to zrobię- Levi wstał, wyminął Erena. Sekundy później w całym gmachu dało się słyszeć trzask drzwiami, ktory zostawił Erena w osłupieniu.